Piękne włosy

W tym rozdziale nie będzie nic zbyt odkrywczego. Nie jestem specjalistą od urody, więc po solidną dawkę wiedzy odsyłam na kobiece fora czy portale. Podkreślę jedynie kilka ogólnodostępnych informacji, które mogły umknąć.

U kobiet bardzo często włosy wypadają z powodu niedoborów pokarmowych wywołanych nadmiernym odchudzaniem. Najważniejsze jest w tym wypadku żelazo – należy zbadać poziom ferrytyny we krwi. Tak zniszczone włosy nie zaczną się regenerować, jeśli poziom tej substancji nie przekroczy 50 μg/l. Uwaga – badanie ferrytyny wykonane w czasie trwania infekcji, albo nawet miesiąc po jej wyleczeniu da sztucznie zawyżony wynik.

W poniższym badaniu sugerowana jest jeszcze wyższa wartość – dopiero po przekroczeniu 70 μg/l włosy wracają do normalnego cyklu wzrostu:

https://www.researchgate.net/publication/330570297_Correlation_of_serum_ferritin_levels_in_female_patients_with_chronic_diffuse_hair_loss_A_cross_sectional_study

U mężczyzn przyczyną bywa zazwyczaj łysienie androgenowe. Tu nie ma za bardzo „naturalnych” sposobów, na szczęście są dość tanie leki. Leki czasami miewają poważne skutki uboczne, łącznie z trwałą utratą libido i sprawności seksualnej. Na chwilę obecną nie istnieją badania, które wykazały skuteczność terapii witaminowych przeciw tej przypadłości – co jest dość oczywiste, w końcu to nie choroba, a naturalny proces.

Istnieją terapie ziołowe, które we wstępnych badaniach mają wykazaną skuteczność. Jedna z nich to zwykły olej z pestek dyni:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4017725/

400 mg oleju dziennie przez 24 miesiące dało wyraźny efekt w postaci wyraźnego zwiększenia ilości włosów i cofania się zmian.

Dość mocne uzasadnienie w badaniach ma również ekstrakt z palmy sabałowej – wraz z innymi ziołami, dał wyraźny efekt leczniczy:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26608588

W badaniach zazwyczaj stosowano suplement standaryzowany do około 300 mg kwasów tłuszczowych na dobę.

Stan owłosienia w dużej mierze zależy od ukrwienia skóry. Między innymi dlatego bardzo skuteczne są wszelkiego rodzaju olejki i wcierki do włosów. Ciężko tu oczywiście zareklamować konkretny produkt, ale z reguły mają one jedną cechę wspólną – działają na skórę, a nie na sam włos.

Kilka niedoborów pokarmowych bywa dla owłosienia zabójczych. Z najpopularniejszych rzeczy można wymienić cynk i biotynę – i te dwie powinno się suplementować, gdy pojawia się podejrzenie osłabienia.

Bardzo często w Polsce niewłaściwie leczy się problemy tarczycowe, jednym z powikłań takiej źle prowadzonej terapii może być skrajne osłabienie włosów. Tu też nie ma dobrej rady, nikt przez witrynę internetową nie wypisze recepty na prawidłową dawkę hormonu. Odsyłam tu na witrynę w całości poświęconą temu zagadnieniu:

http://tarczyca.lekiznatury.net.pl/

Nizoral bywa niekiedy błogosławieństwem. To co uważamy za łupież często jest infekcją grzybiczą – wtedy kilkukrotne umycie się takim szamponem może rozwiązać problem. Objawy to swędząca skóra głowy, łatwiejsze wypadanie włosów a także silny łupież. Skuteczne tez jest podnoszenie odporności, zwłaszcza uzupełnianie cynku i cysteiny.

Częstą przypadłością jest łojotokowe zapalenie skóry głowy. Przyczyną prawdopodobnie jest reakcja skóry na produkty przemiany materii jednego z pospolicie występujących drożdżaków. Ma go na głowie każdy z nas, ale tylko u osób nadwrażliwych jego obecność wywoła reakcję zapalną. Można to porównać do alergii. Pomaga nizoral, a także suplementacja cynkiem i witaminą B6, co zmniejsza wydzielanie przez skórę głowy „pożywienia” dla tego mikroorganizmu.

U niektórych osób problemy mogą wywołać nużeńce – miniaturowe robaczki, żyjące w mieszkach włosowych i niekiedy mocno drażniące swoimi odchodami. Ciężko o samodzielną diagnozę, ale jeśli ktoś jest przekonany, że ma ich nadmiar, pomaga wzmacnianie odporności, a doraźnie – olejek z drzewa herbacianego, mydło z olejek z rokitnika, a z cięższej artylerii – permetryna.