Mity internetowe

To chyba największy problem – jak odróżnić prawdę od fałszu? Co prawda w epoce wymiany informacji mamy dostęp do niemal całej wiedzy na świecie, ale z drugiej strony – każdy może dzielić się swoimi mądrościami. Oczywiście pojawi się zaraz pytanie, skąd pewność, że to co jest zamieszczone na tej witrynie to prawda? Starałem się wszystko, co piszę, popierać odnośnikami do odpowiednich badań, ale dla laika odróżnienie, czy podany link faktycznie udowadnia tezę, bywa trudne. Na witrynie poświęconej w całości zagadnieniu kłamstw w medycynie alternatywnej podałem kilka przykładów takich błędnie interpretowanych badań:

http://mity.lekiznatury.net.pl/przyklady.html

Poniżej przedstawię kilka najpopularniejszych mitów. Takie fałszywe informacje są dość niebezpieczne – z jednej strony przekonują do robienia rzeczy niekoniecznie zdrowych, z drugiej – zabierają czas, energię i niekiedy pieniądze które można przeznaczyć na coś naprawdę wartościowego.

Pierwsza rzecz – diety typu „paleo” i inne wysokobiałkowe wynalazki. Nie wiem, jak można reklamować sposób odżywiania ludzi, którzy dożywali 25 roku życia jako coś, co ma gwarantować długie zdrowie. Ludzie epoki paleolitycznej byli zdrowi, owszem – ale dlatego, że mieli ciągły ruch, brak zanieczyszczeń, bardzo silną naturalną selekcję, a także bardzo dużą ilość surowych roślin. W jednym z badań kości paleolitycznych okazało się, że mieli oni dietę niemal wegetariańską, w której mięso pojawiało się od wielkiego święta.

Wszystkie w zasadzie społeczności na naszej planecie, które odżywiają się w sposób zalecany przez „ekspertów” od paleo – mają wyjątkowo niską średnią życia i są trapione chorobami. Z drugiej zaś strony te, które odżywiają się dokładnie odwrotnie – czyli duża ilość węgli, mało białka i tłuszczu – są enklawami długowieczności, z najniższym ryzykiem schorzeń cywilizacyjnych. Warunek – węglowodany nie mogą być prostym cukrem.

Tego typu diety byłyby zdrowe, gdyby faktycznie naśladowały sposób odżywiania naszych przodków – czyli małp. Nawet gdy staliśmy się plemionami koczowniczymi, bardzo często naszym głównym źródłem pożywienia przez większość roku były znalezione rośliny, a pokarmy odzwierzęce jedliśmy jedynie okazyjnie, przy czym głównie były to wszelkiego rodzaju robaki.

Siłą rzeczy, nie przedstawię badań dowodzącego szkodliwości jakiejś diety – nauka tak nie działa, to osoba coś postulująca winna to udowodnić, inaczej mógłbym napisać, że skakanie na jednej nodze przedłuża życie o 30 lat i teraz znajdźcie mi badanie, które udowodniło, że tak nie jest. Dowodem nie wprost są badana dowodzące korzyści diet wysokowęglowodanowych, które zamieściłem w odpowiednik rozdziale.

Drugi mit, witamina C. Kiedyś opublikowano kilka badań, z których wynikało, że osoby z najwyższym stężeniem tej substancji we krwi, żyły najdłużej. I to faktycznie prawda. Ale – jak to zwykle bywa – nie cała. One nie były zdrowe z powodu witaminy C, to działa w drugą stronę – ich bardzo zdrowa dieta sprawiła, że przy okazji mieli podwyższony poziom we krwi. Przeprowadzono badania z podwójną próbą gdzie ludzie suplementowali witaminę, w zasadzie bez żadnych wątpliwości można dziś powiedzieć, że to nie działa. Co gorsza, opublikowano badania z których wynika, że suplementy podwajają ryzyko kamieni nerkowych u mężczyzn. W poprzednich próbach klinicznych taka zależność nie została wykazana, więc najwidoczniej dotyczy to tylko niektórych grup ludzi (np z specyficzną dietą), ale tu też nie ma wątpliwości – witamina C wiąże się z kamieniami nerkowymi. Mit jest ten często powielany i na „dowód” jego działania cytowane są wymienione wyżej badania, tyle że po prostu z nich wynika coś kompletnie innego.

Innymi słowy, ta „ukryta terapia” po prostu nie działa. Zdobywa dużą popularność, bo jest prosta, ludzie lubią proste i łatwe rzeczy. Chętniej słuchają kogoś, kto mówi „jedz jedną tabletkę z witaminą C, to wszystko co musisz zrobić by przedłużyć życie, tylko ci cholerni spiskowcy z koncernów farmaceutycznych to ukrywają” niż mówiących prawdę – że jedynie przestrzeganie zasad zdrowej diety zagwarantuje zdrowie i życie. Łatwiej uwierzyć w nie istniejącą moc witaminy C niż zrezygnować z niezdrowego, lecz smacznego jedzenia. Zresztą to samo dotyczy wszelkich innych „modnych” teorii, na przykład wiadomo bez najmniejszych wątpliwości, że odpowiednia dieta matki redukuje ryzyko autyzmu u dziecka, nawet ponad dziesięciokrotnie. Czy słyszycie gdzieś nawoływania matek dzieci autystycznych do promocji zdrowej diety? Powstały jakieś organizacje? Spamują wam tym ścianę na facebooku? A skąd. Za to ludzi uznających kompletnie fałszywą teorię o związku między szczepionkami a autyzmem są miliony. Łatwiej zwalić odpowiedzialność na innych, niż przyjrzeć się sobie.

To samo dotyczy witaminy E. Nie tylko rygorystycznie przeprowadzane próby kliniczne nie wykazały zalet suplementacji, ale okazało się, że zwiększa ona ryzyko chorób serca i raka. W jednej z prób klinicznych suplementacja witaminy E niemal PODWOIŁA ryzyko śmierci z powodu raka prostaty. Możliwe, że gdyby użyto odpowiedniej formy – miksu tokoferoli – efekty byłyby inne, ale ta podstawowa witamina E dostępna w aptekach jest po prostu szkodliwa. Jeśli ktoś wam wmawia, że jest inaczej, że witamina E leczy choroby serca – poproście go o badanie z podwójną próbą, które potwierdziło jego słowa. Takie badania przeprowadzono, a jakże, tyle że wykazały coś zupełnie odwrotnego. Pokazywane „dowody” są zazwyczaj linkami do opinii albo do badań nad zupełnie innymi zastosowaniami.

Badania nad witaminami E i C:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2586922/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4666862/

Dość dużą popularność zdobywa dieta witariańska. Da się ją ułożyć tak, by była zdrowa – w końcu wegetarianie i weganie żyją dłużej. Niemniej badania statystyczne są i w tym wypadku bezwzględne – osoby tak się odżywiające mają gorszy stan uzębienia, kości, a ich dzieci są dosłownie opóźnione w rozwoju fizycznym. Prawidłowe dobranie składników na „czystym” witarianizmie jest bardzo trudne.

http://archinte.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=486478

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8005079

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9831783

Przy okazji, chciałem przestrzec przed wszelkiego rodzaju grupami facebookowymi – dla przykładu, na grupie witariańskiej powyższe linki są bardzo szybko kasowane, a zamieszczane je osoby – banowane. Jeśli nauka wykaże coś nie zgadzającego się z ideologią, tym gorzej dla nauki.

Mitem są informacje o zabójczych plombach amalgamatowych. Owszem, takie wypełnienia są niezdrowe, ale wpływ jest niemal niezauważalny – w badaniach gdy porównano ryzyko kilkudziesięciu schorzeń osób mających po więcej niż 10 takich plomb z tymi, które nie miały ani jednej, wyniki były w zasadzie identyczne. Można i powinno się je usunąć, chociażby ze względów estetycznych, ale nie jest to ani priorytetem, ani odpowiedzią na pytanie „czemu źle się czuję”.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15155698?dopt=Abstract